Już po zebraniu. 90 minut siedzenia na mikro-krzesełku, z kolanami pod brodą.. mój kręgosłup woła o pomoc!
Tony papierologii... listy obecności, zgody na wyjścia, zgody na publikację wizerunku, zgody na pomoc medyczną w nagłych wypadkach i masa innych..
Poza sprawami organizacyjnymi najważniejszą częścią "wywiadówki" był temat finansów. I tak:
Ubezpieczenie - 40 zł (jednorazowo, na rok)
Komitet rodzicielski - 30 zł miesięcznie (300 zł rok) w tym: materiały plastyczne, artykuły higieniczne, teatrzyki, wycieczki, drobiazgi z okazji urodzin, paczka od Mikołaja itd.
Książka, czy jak kto woli - "materiały edukacyjne" - w naszym przedszkolu dla 3-latka kosztują 59 zł, natomiast dla 4-latka parę złotych więcej
Żywienie: zupa 3 zł, drugie danie 4,5 zł (catering, można wybrać z menu co dziecko będzie jadło w danym dniu). Śniadanko przynoszą w pojemnikach z domu. W sumie... nie jest to takie głupie. Dziecko przez 3 lata przedszkola wyrobi sobie nawyk pamiętania o drugim śniadaniu (rodzic też, ha ha)
Godziny: 8-13 bezpłatnie. Każda następna godzina 1 zł, z naliczaniem minutowym (dobrze że nie sekundowym ;))
A jakie koszty w przedszkolach Waszych dzieci? Żywienia i komitetu? No i co wchodzi w jego skład?
czwartek, 11 września 2014
wtorek, 9 września 2014
Pierwszy dzień w przedszkolu
Mój 3 letni skarb ma już pierwszy tydzień przedszkola za sobą! Jaaacie ale ten czas leci! :)
Pierwszy dzień - dziecko wstaje godzinę przed budzikiem.Ubieramy się, pakujemy kapcie i ciuszki rezerwowe do worka (ze zwierzątkami oczywiście), śniadaniówkę z bidonem do plecaka i... wychodzimy. Żadnej prośby o pluszaka, zabawkę, cokolwiek (zwykle zabiera ze sobą któregoś przyjaciela wychodząc z domu).
Przed placówką robimy pamiątkowe zdjęcie, które nota bene do niczego się nie nadaje (matce z wrażenia trzęsły się ręce), wchodzimy. Odnajdujemy półeczkę młodej, zmiana obuwia i co moje dziecko mówi?
"To gdzie mam iść"?
W szoku pokazałam palcem salę w której już siedziały dzieci i.. po prostu poszła. Oni cześć, ani buzi, ani nic.
Ja za to o mało się nie popłakałam wychodząc z przedszkola. Z tego stresu, z tych nerwów, z tej doniosłości chwili - moje dziecko dorasta!
Ps. w następnych postach relacja z zebrania i podsumowanie tygodnia :)
Pierwszy dzień - dziecko wstaje godzinę przed budzikiem.Ubieramy się, pakujemy kapcie i ciuszki rezerwowe do worka (ze zwierzątkami oczywiście), śniadaniówkę z bidonem do plecaka i... wychodzimy. Żadnej prośby o pluszaka, zabawkę, cokolwiek (zwykle zabiera ze sobą któregoś przyjaciela wychodząc z domu).
Przed placówką robimy pamiątkowe zdjęcie, które nota bene do niczego się nie nadaje (matce z wrażenia trzęsły się ręce), wchodzimy. Odnajdujemy półeczkę młodej, zmiana obuwia i co moje dziecko mówi?
"To gdzie mam iść"?
W szoku pokazałam palcem salę w której już siedziały dzieci i.. po prostu poszła. Oni cześć, ani buzi, ani nic.
Ja za to o mało się nie popłakałam wychodząc z przedszkola. Z tego stresu, z tych nerwów, z tej doniosłości chwili - moje dziecko dorasta!
Ps. w następnych postach relacja z zebrania i podsumowanie tygodnia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)